wtorek, 27 września 2016

Apokalipsa 87 - Miasto z nieba

Ponieważ zachowałeś To Słowo mojej wytrwałości, to i ja zachowam/ustrzegę Ciebie od godziny próby/doświadczenia, mającej przyjść na cały zamieszkały świat, aby doświadczyć/wypróbować zamieszkujących na tej ziemi. Oto przychodzę, trzymaj to, co masz, aby nikt nie odebrał twojego wieńca. Zwyciężającego uczynię filarem w świątyni mojego Boga - już z niej nie wyjdzie; i wypiszę na nim to imię Boga mojego, i nazwę miasta Boga mojego, nowego Jeruzalem / dziedzictwa pokoju (?), które (-y?) zjawia się z nieba od Boga mojego, a także moje nowe imię
Obj. 3,10-12 PD

Ten, który zwycięży czas próby, otrzyma wypisane na sobie imię Boga i nazwę miasta Boga, nowego Jeruzalem, które ma pojawić się z nieba, i nowe imię. To wszystko brzmi bardzo fantastycznie, baśniowo, apokaliptycznie właśnie... I dla odmiany - nie zgłębię się tutaj dokładnie w temat owego nowego miasta Boga, ponieważ temat ten powróci wraz z dalszą lekturą Apokalipsy, i po lekturze dalszych jej części zrozumienie idei owego nowego miasta będzie o wiele lepiej zrozumiałe.

(1) Potem dano mi trzcinę, podobną do pręta mierniczego, i powiedziano: Wstań i zmierz świątynię Bożą i ołtarz oraz tych, którzy wielbią w niej Boga. (2) Pomiń dziedziniec zewnętrzny świątyni; nie mierz go, gdyż jest on przeznaczony dla pogan, którzy będą bezcześcić Święte Miasto przez czterdzieści dwa miesiące (Obj. 11,1-2 BR). Pokrótce można by tutaj wysnuć wniosek, że owe Święte Miasto to po prostu inna nazwa na świątynię w niebie, synonim.

(8) Ich ciała będą leżeć na placu wielkiego miasta, które, w języku prorockim, będzie się nazywać Sodomą i Egiptem. Tam również ukrzyżowano ich Pana. (...) (13) Równocześnie rozpoczęło się wielkie trzęsienie ziemi; runęła dziesiąta część miasta i wskutek trzęsienia ziemi zginęło siedem tysięcy ludzi. Reszta zaś, przerażona, oddała chwałę Bogu Niebieskiemu. (14) I tak minęło drugie Biada (Obj. 11,8-14 BR). Tutaj dla odmiany mowa jest o innym mieście, leżącym na ziemi, zamieszkałym przez ludzi.

Zaczyna mi coś świtać, że to niekoniecznie musi być jedno miasto, w naszym rozumieniu tego słowa, ale - analizując wizję Jana: w jego czasach nie było tylu ludzi na tej planecie. Kiedy więc zobaczył w swojej wizji państwa z potężnym zagęszczeniem ludności, po prostu nazwał to wszystko jednym wielkim miastem.

I rozpadło się na trzy części Wielkie Miasto, i runęły w gruzach miasta pogan (Obj. 16,19 BR).

Niewiasta zaś, którą widziałeś, to Wielkie Miasto, posiadające władzę królewską nad królami ziemi. (Obj. 17,18 BR).

(7) A kiedy upłynie tysiąc lat, szatan zostanie uwolniony z więzienia. (8) I wyjdzie, aby uwodzić narody z czterech stron świata, Goga i Magoga, aby ich zgromadzić na bój. A byli tak liczni jak piasek nad brzegiem morza. (9) Wyszli wszyscy na rozległy ląd i otoczyli obóz świętych oraz ich umiłowane miasto (Obj. 20,7-9 BR).

(1) I ujrzałem nowe niebo i nową ziemię, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły. Nie ma już także morza. (2) I zobaczyłem Święte Miasto, nową Jerozolimę zstępującą z nieba od Boga (Obj. 20,1-2 BR).

(1) Potem pokazał mi strumień wody życia, lśniący jak kryształ. Wypływał spod tronu Boga i Baranka. (2) W środku ulicy Miasta, w środku rzeki, po obu jej brzegach rosło drzewo życia (Obj. 22,1-2 BR).

Widać tutaj, że jedno miasto, to stare, ma być zniszczone, a w jego miejsce ma powstać inne "miasto", czyli zupełnie nowy, inny świat, również dość zagęszczony ludnościowo.

Póki co potraktujmy tę obietnicę Jezusa z Obj. 3,12 jako bardzo przyszłościową, jako obietnica czegoś, o czym w zasadzie nie bardzo mamy pojęcie, co to właściwie jest takiego, ale skoro obiecuje to Jezus jako nagrodę, to musi to być coś fantastycznie dobrego.

[dalej - LAODYCEA: PROFESJONALISTA, KTÓRY STAŁ SIĘ AMATOREM]
[wcześniej - ŚWIĄTYNIA W NIEBIE]
[do początku]






niedziela, 25 września 2016

Apokalipsa 86 - Świątynia w niebie

Ponieważ zachowałeś To Słowo mojej wytrwałości, to i ja zachowam/ustrzegę Ciebie od godziny próby/doświadczenia, mającej przyjść na cały zamieszkały świat, aby doświadczyć/wypróbować zamieszkujących na tej ziemi. Oto przychodzę, trzymaj to, co masz, aby nikt nie odebrał twojego wieńca. Zwyciężającego uczynię filarem w świątyni mojego Boga - już z niej nie wyjdzie; i wypiszę na nim to imię Boga mojego, i nazwę miasta Boga mojego, nowego Jeruzalem / dziedzictwa pokoju (?), które (-y?) zjawia się z nieba od Boga mojego, a także moje nowe imię.
Obj. 3,10-12 PD

Jezus mówi w liście do Filadelfii, że kto wytrwa w podążaniu za Jego słowami, za Jego nauką, za Jego sposobem życia, rozwiązywania problemów etc., ten w czasie największej próby zostanie zachowany. Czy to przez Niego osobiście, w jakikolwiek sposób, czy to może na skutek naszego wcześniejszego "wytrenowania" - w każdym razie próba zostanie zwieńczona sukcesem. Taki człowiek zostanie filarem. Filarem, opoką, skałą - wszystko to są synonimy, i wszystkie te określenia znane są z Biblii, nie tylko w stosunku do Piotra, jakby to można na pierwszy rzut oka skojarzyć, ale w stosunku do wszystkich podążających za Jezusem. Jezus do wszystkich skierował słowa o domu zbudowanym na dobrym fundamencie, nie tylko do Piotra.

Dalej Jezus obiecuje, że ci, którzy zostaną "wytrenowani" do tego stopnia, staną się filarami. Filarami w świątyni Boga. O ile pierwsza część obietnicy brzmi dość racjonalnie i jest logicznie wytłumaczalna, to w momencie, gdy czytamy o świątyni Boga, włącza się w umyśle muzyka z Gwiezdnych Wojen. Pełna fantastyka. Jaka świątynia? Gdzie? Gdzieś daleko, jakieś 4000 km na południowy wschód? Pełna abstrakcja.

Aby więc zrozumieć, o czym Jezus mówił, trzeba odpowiedzieć na pytanie: czym jest właściwie ta świątynia? W tamtym czasie istniała jedna świątynia, owa oddalona te 4000 km od nas. Czy to ta, którą Jezus miał na myśli?

W zasadzie jedyne miejsce w ewangeliach, w którym Jezus mówiąc o świątyni, nie miał na myśli tamtego budynku, lecz coś innego, znajduje się w Ew. Jana 2,19-21:
Jezus powiedział im: 
- Obalcie/zburzcie tę świątynię, a ja w trzy dni ją wzniosę/podniosę.
Judejczycy odpowiedzieli:
- Przez czterdzieści sześć lat tę świątynię budowano, a ty chcesz ją wznieść/podnieść w trzy dni?
Ale On mówił o świątyni swojego ciała. 
(PD)

Muszę tutaj, dla rozjaśnienia, dodać jedną uwagę: greckie słowo "wznieść/podnieść", mające w języku polskim dwa nieco różne znaczenia, czy też oznaczające to samo, ale używane w dwóch kompletnie różnych relacjach, rodzajach sytuacji - wg Słownika Stronga znaczy jedno i to samo. Tzn. to samo słowo jest używane na "wznieść budynek", jak i na "podnieść coś". W wielu miejscach w polskich Bibliach słowo to zostało przetłumaczone jako "zmartwychwzbudzenie", "zmartwychwstanie", "wzbudzenie", w innych językach użyte jest słowo oznaczające "podniesienie", "powstanie (np. z pozycji leżącej)" - w kontekście zmartwychwstania Jezusa. Po polsku różnica między tymi słowami jest dosyć spora, głównie ze względu na to, że na "podniesienie się Jezusa ze stanu martwego" mamy swoje własne słowo, "zmartwychwstanie" właśnie, i raczej nie sposób oddać tej gry słów, która występuje w języku greckim. Stąd może być nieco trudno powiązać logicznie to, co Jezus powiedział, z późniejszym rozwojem wypadków.

Tak więc w tym miejscu Jezus, mówiąc o świątyni, miał na myśli swoje ciało. Jak być jednak filarem w ciele Jezusa? Nie da się. W powiązaniu do tego fragmentu z Ks. Objawienia wciąż brzmi to abstrakcyjnie.

Jakiś inny ślad można wywnioskować z wypowiedzi Szczepana, Dzieje 7,44-49.55-56:
Nasi ojcowie mieli na pustyni namiot świadectwa, tak jak zarządził Ten, który powiedział Mojżeszowi, żeby wykonał go według wzoru/typu, który zobaczył, i który też z kolei nasi ojcowie wprowadzili razem z Jozuem na ziemie posiadane przez pogan, których Bóg przepędził sprzed oblicza ojców naszych, aż do dni Dawida. Ten znalazł łaskę wobec Boga i prosił, żeby mógł znaleźć osiedlenie/namiot dla Boga Jakuba. Natomiast Salomon zbudował Mu dom. Ale Najwyższy nie mieszka w świątyniach/przybytkach wykonanych ręką ludzką, jak mówi prorok: "Niebo mi tronem, natomiast ziemia podnóżkiem stóp moich. Jaki dom mi zbudujecie? - mówi Pan - albo które miejsce dla mojego odpoczynku?" (...) Będąc natomiast pełnym Ducha Świętego, skierowawszy wzrok ku niebu, zobaczył chwałę Boga i Jezusa stojącego po prawej Boga ręce, i powiedział: Oto widzę otworzone niebiosa, i Syna Człowieczego po prawej ręce Boga.
(PD)

Gwoli niezrozumiałości: namiot świadectwa to był namiot, pierwowzór świątyni, taka świątynia obnośna, którą Izraelici przenosili z miejsca na miejsce, w trakt swoich wędrówek. Po tym, jak osiedli na stałe w jednej okolicy, Dawid zapragnął zbudować coś więcej. Faktycznie dokonał tego dopiero Salomon. Cała świątynia - czy to namiot, czy to budynek - była zbudowana na wzór tego, co Mojżesz zobaczył. Co to było?: (...) jak to zostalo objawione Mojzeszowi, gdy mial budowac przybytek: Bacz; powiedziano mu, abys uczynil wszystko wedlug wzoru, który ci zostal ukazany na górze (Hebr. 8,5 BW). Na jakiej górze? Chodzi o tę górę, na którą Mojżesz chodził, żeby rozmawiać z Bogiem. O Synaj. Tę samą górę, z której Mojżesz zniósł kamienne tablice z przykazaniami.

Dlaczego ten namiot nazywał się namiotem świadectwa? Pewnie dlatego, że w środku, w zamkniętej skrzyni, znalazły się: laska Aarona, która zakwitła, garnek z manną, która spadała z nieba, oraz owe dwie kamienne tablice, które Mojżesz zniósł z tamtej góry. Z wypisanymi na niej przykazaniami. Wypisanymi osobiście przez Boga. Te trzy rzeczy, te trzy dowody na istnienie Boga, były jak świadectwa Jego istnienia. Pewnie dlatego ów namiot nazywał się namiotem świadectwa.

Podczas tamtej wędrówki na pustyni Izraelici mieszkali w namiotach, zresztą później podczas każdej wędrówki nocowali w namiotach właśnie, stąd posiadanie namiotu było bardzo zakorzenione w ich świadomości. Nic więc dziwnego, że znalazło się tam miejsce na kolejny namiot, namiot dla Boga, który miał mieszkać między nimi. Namiot świątynny.

Tak więc ta świątynia, która została zbudowana przez Salomona, której konstrukcja i aranżacja oparte były na wskazówkach Mojżesza, i była właściwie bardziej zaawansowaną wersją tej świątyni-namiotu, który Izraelici obnosili przez 40 lat po pustyni - ta świątynia została zbudowana na wzór czegoś innego, co dane było zobaczyć Mojżeszowi.

Świątynia Izraelitów była tylko modelem, powtórzeniem czegoś innego: Zaś sednem tego, co jest mówione będzie to, że mamy Arcykapłana, który usiadł w niebiosach na prawicy tronu Majestatu; będąc publicznym sługą świętych oraz prawdziwego Przybytku, który zbudował Pan nie człowiek (Hebr. 8,1-2 NBG). Tłumaczenie Nowej Biblii Gdańskiej pokrywa się z tym, co przedstawia Przekład Dosłowny, natomiast nieco mija się z prawie każdym innym. Każdy inny przekład mówi o tym, że ów Arcykapłan jest sługą świątyni w niebie, gdy tymczasem faktycznie grecki tekst Apokalipsy mówi o o byciu publicznym sługą świętych. Czy chodzi o świętych ludzi, męczenników, czy o świętych z powodu ich wiary - jakkolwiek mogłoby się to skojarzyć? Otóż nie, ponieważ owe słowo oznaczające tutaj "świętych", faktycznie użyte w NT zostało tylko przez Pawła, i tylko w Liście do Hebrajczyków, i tylko w kontekście Miejsca Świętego w świątyni. Tak więc mowa tutaj o Arcykapłanie, który służy w Miejscu Świętym świątyni. "Święte" jest po prostu synonimem "Miejsca Świętego".

Aby to sobie łatwiej wyobrazić, opiszę rozkład świątyni w paru słowach: cała świątynia składała się z jednego budynku (namiotu) leżącego w obrębie ogrodzonego placu. Plac był dla ludzi. Do stania. Na placu znajdowało się oczywiście kilka detali więcej, ale nie mają one znaczenia dla tego tematu tutaj, więc je pominę. Jak sobie ten plac wyobrazić? To tak, jakby stał kościół katolicki (mam na myśli budynek) niby świątynia izraelska, a ludzie zewnątrz kościoła i wewnątrz, siedzący, stojący etc.

Potem był budynek świątyni, lub też namiot - w wersji Mojżesza. W środku budynku znajdowały się dwa pomieszczenia. Pierwsze pomieszczenie to to, do którego ludzie wnosili krew zabitych zwierząt, jako ofiara na poczet przebaczenia grzechów. Wnosili sami, albo dawali kapłanowi tę krew, żeby wniósł - dokładniej w ten temat wsiąknę później. Wiem, trochę to brzmi jak opis składania ofiar w jakichś świątyniach Inków, coś rodem z filmu Mela Gibsona, z tym że zazwyczaj takie ofiary jak w świątyniach Inków, były składania ŻEBY UBŁAGAĆ BOGA o coś, natomiast w świątyni izraelskiej ofiara z baranka miała być po to, ŻEBY UZMYSŁOWIĆ CZŁOWIEKOWI składającemu ofiarę, jak to działa. Karą za grzech jest śmierć. Inaczej grzech się rozprzestrzeni jak jakaś zaraza, plaga. I tak Adam i Ewa, gdy zgrzeszyli - powinni umrzeć, na zawsze. Napisane jest jednak w Biblii, że gdy zostali wyproszeni z raju, mieli już na sobie jakieś ubrania ze zwierzęcych skór. Tak więc nie oni umarli, ale jakieś zwierzęta musiały umrzeć za nich. Pierwsza lekcja od Boga na temat ewangelii. To samo stało się z Abrahama synem: to nie syn został złożony na ofiarę, ale jakiś baranek, który akurat zaplątał się w krzakach. Kolejna lekcja o ewangelii. I wszystko po to, by przedstawić ludziom, że przyjdzie Baranek, Jezus, który umrze za nich.

Porównując to miejsce to miejsca w kościele katolickim - to tak, jakby po wyznaniu grzechów wyjść do przodu, żeby przyjąć komunię. Nie jest to dokładnie to samo, i różne są znaczenia obu czynności, zarówno składania ofiary w świątyni izraelskiej, jak i przyjmowania komunii w kościele katolickim, jednak chodzi mi tu o uzmysłowienie sobie rozdziału kategorii miejsca. Wyjście do przodu kościoła, gdzie się zazwyczaj przyjmuje komunię, jest traktowane już jak zbliżenie się do Boga. Tak samo było z postąpieniem według Boga wytycznych, jeśli ktoś miał coś na sumieniu i potrzebował Bożego przebaczenia.

To pomieszczenie w świątyni nazywało się Miejscem Świętym, albo też Świętym.

Następne pomieszczenie w świątyni to Miejsce Najświętsze, albo Święte Świętych. Nikt tu nie wchodził, pomieszczenie było nieużywane przez cały rok, z wyjątkiem jednego dnia, gdy odbywało się "oczyszczenie" wszystkich grzechów nagromadzonych w pierwszym pomieszczeniu. Coś w rodzaju resetu, restartu systemu. Dzień nazywał się Dniem Sądnym, czy też Dniem Pojednania, i był dniem pojednania się między Bogiem a ludźmi. Czy też raczej na odwrót. To tutaj właśnie, do Miejsca Najświętszego, wnoszona była krew kozła. I znowu - jest to obraz, dzięki któremu Bóg pokazuje ludziom, jak to działa. A czym dokładnie jest owa krew kozła - powrócę do tego tematu później.

Porównując Miejsce Najświętsze do miejsca w kościele katolickim - jest to jak rytuał księdza odbywany przy tabernakulum. Ta nazwa zresztą jest zapożyczona ze świątyni izraelskiej, jak sądzę, ponieważ w języku angielskim pomieszczenie Święte Świętych nosi nazwę "tabernaculum" właśnie.

W każdym razie, zgodnie z tym, co jest napisane, że "ziemska świątynia jest tylko wzorem tej w niebie", stąd świątynia w niebie musi wyglądać identycznie, poza może jakimiś rzeczami, które w tej ziemskiej świątyni zostały znacznie uproszczone, ze względu na nasze ograniczone możliwości imaginacji. To tak samo jak z filmem nakręconym na bazie jakiejś powieści - powieść może być wielowątkowa, fascynująca, ponieważ czytając - w naszym umyśle tworzy się pewien obraz, sieć obrazów, powiązanych ze sobą przyczynowo i skutkowo, i ponieważ czytając - pewne rzeczy, mimo że przez pisarza niedopowiedziane - są jakby z automatu uzupełniane przez naszą wyobraźnię. Albo - łatwiej jest pisarzowi opisać powody podejmowanych decyzji, sposób myślenia opisywanej postaci, niż ukazać to samo w filmie. Bo w filmie wszystko musi być ukazane obrazem i tylko dopowiedziane dialogiem. W powieści pisarz może narysować nam pełen obraz, włącznie z uczuciami i nastawieniem postaci. Te uczucia i nastawienie, aby zobaczyć w filmie, jest o wiele trudniej.

Tak samo jest więc ze świątynią w niebie - jest o wiele bogatsza i o wiele bardziej wielowątkowa - że tak to określę - niż ta izraelska. Skąd to wiem? Po dalszej lekturze Księgi Objawienia będzie to widoczne.

Dla uzupełnienia czy też rozszerzenia tematu świątyni i lepszego uzmysłowienia sobie jej funkcji i zasady działania, warto posłuchać/poczytać kazanie Tolhursta: [HISTORIA ŚWIĄTYNI BOGA].







czwartek, 22 września 2016

Historia świątyni Boga, 5. - Kto się wstawia za nami?

A. Tolhurst
Dzieje świątyni Boga
http://adwentysta.com/kazania/kazania-mp3/
43.10-1.00.05

W Biblii można znaleźć trzy poniższe rzeczy:
1. że Chrystus umarł na krzyżu, aby uratować nas od tej śmierci, będącej konsekwencją grzechu;
2. że następnie Chrystus wszedł do tej pierwszej części w świątyni w niebie [Miejsca Świętego], będąc tam i udzielając przebaczenie grzechów;
3. że pod koniec tamtych 2300 lat, albo inaczej, po wyliczeniach: w roku 1844, Chrystus dodał do swojej służby jeszcze jeden wymiar: służbę sądowniczą/sądną, która objawiała się oczyszczeniem świątyni i która została przepowiedziana w Księdze Daniela 8,14.

Teraz powróćmy do Biblii ponownie. Poprzednio powiedziałem wam, że Chrystus, będąc w niebie, rozpoczął służbę przebaczenia. Niedawno ktoś mi powiedział: Ale Chrystus zrobił to wszystko już na krzyżu i po krzyżu nie ma On już nic więcej do zrobienia! Otóż moim celem teraz nie jest umniejszyć znaczenia Golgoty, ale to wasze Biblie mówią, że Jezus poszedł do nieba, aby wykonywać pewną pracę: Dlatego tez moze zbawic na zawsze tych, którzy przez niego przystepuja do Boga, bo zyje zawsze, aby sie wstawiac za nimi (Hebr. 7,25 BW).

A więc Biblia mówi, że Jezus teraz wstawia się za nami, i że On tam poszedł, żeby to właśnie robić, żeby wstawiać się za nami. I dlatego Jan może nam powiedzieć w 1 Jan 1,9, że jezeli wyznajemy nasze grzechy, to On [Bóg] jest tak wierny i sprawiedliwy, ze odpusci nam grzechy i oczysci nas z wszelkiej nieprawosci (BP). Widzicie więc, że Jezus poszedł do nieba, aby rozpocząć służbę przebaczania naszych grzechów.

Taka sama służba odbywała się swego czasu w pierwszym pomieszczeniu świątyni izraelskiej, ponieważ kiedy jakiś Izraelita, grzesznik, przyszedł z ofiarą, i zabił ją przed świątynią, to wtedy kapłan brał krew i szedł z nią do pierwszego pomieszczenia, do Miejsca Świętego, i tam odbywał się rytuał przebaczenia grzechu. To jest właśnie to, co Jezus robił od samego początku, gdy tylko poszedł do nieba - udzielał przebaczenia, jako nasz kapłan.

Chodźmy teraz do Księgi Objawienia, gdzie będę chciał wam znowu pokazać, że Jezus był w pierwszym pomieszczeniu tej świątyni w niebie, w Miejscu Świętym, i tam wykonywał swoją służbę po wniebowstąpieniu. Jest to w Biblii bardzo jasno opisane.

W Obj. 1,1 dowiadujemy się, że jest to "objawienie Jezusa Chrystusa", powiedziane jest też, że to Bóg dał to Chrystusowi i nakazał Chrystusowi, aby objawił/objaśnił swoich ludzi o rzeczach, które miały się niebawem stać. Tam więc opisane jest, co ma się wydarzyć w przyszłości. Opisując więc te wydarzenia, które miały się stać, jest napisane w Obj. 2,1, że Jan miał widzenie, w którym widział niebo, i słyszał słowa Jezusa: "To mówi Ten, który trzyma siedem gwiazd w swej prawicy i przechodzi między siedmioma złotymi świecznikami (BR).

Gdzie był Chrystus, kiedy Jan miał to widzenie? Biblia mówi, że Jezus był przy siedmioramiennym świeczniku. A gdzie znajdował się ów siedmioramienny świecznik w świątyni izraelskiej? W pierwszym pomieszczeniu. Tam, gdzie odbywało się przebaczanie grzechów. Tutaj więc wyraźnie widać, że po wniebowstąpieniu Jezus znajdował się w okolicy owych siedmiu świeczników / siedmioramiennego świecznika, czyli musiał być w pierwszym pomieszczeniu świątyni w niebie. W Obj. 8,1-4 napisane jest, że Jezus odbywa służbę przy złotym ołtarzu kadzenia*, a ten ołtarz również znajdował się w pierwszym pomieszczeniu świątyni. Natomiast w Obj. 5,5-10 Biblia opisuje Chrystusa jako Baranka Bożego.

Kiedy więc Jan miał wizję i widział otworzone niebo, co zobaczył? "I ujrzałem przed tronem, otoczonym czworgiem Zwierząt, pośrodku przed Starcami Baranka stojącego [lecz] jakby zabitego (BR). Jezus Chrystus został przedstawiony tutaj jako baranek. Baranek, ofiara z baranka, był jednym z elementów przynależnych do pierwszego pomieszczenia świątyni izraelskiej. W tym samym kontekście - krew zabitego baranka NIGDY nie była wnoszona do tego drugiego pomieszczenia, do Miejsca Najświętszego / Świętego Świętych. Ta krew, która była wnoszona do Miejsca Najświętszego, była krwią ofiarnego kozła.

Tak więc, moi przyjaciele, w tych fragmentach Księgi Objawienia, które zostały napisane ok. 60 lat po pójściu Jezusa do nieba, Jezus opisany jest jako baranek, poruszający się wokół siedmioramiennego świecznika, składającego kadzidło na ołtarzu kadzenia. Uważam, że to wszystko jest ważne, że to wszystko ma swoje znaczenie. I że ważne jest to, że Biblia opisuje Jezusa w ten sposób praktycznie od razu po Jego wniebowstąpieniu. I widzicie, Biblia nie opisuje Jezusa służącego w tym drugim pomieszczeniu świątyni w niebie aż do czasów końca. Dopiero w Obj. 11,18-19: "Nadszedł też czas, aby umarli zostali osądzeni, aby otrzymali nagrodę słudzy Twoi prorocy i święci oraz ci, którzy boją się Twojego imienia, mali i wielcy; by wreszcie zostali zgładzeni ci, którzy niszczą ziemię. A potem otwarła się w niebie Świątynia Boga i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni (BR) - to tutaj napisane jest, że zostało otwarte to miejsce świątyni, w którym znajdowała się Arka Przymierza. Miejsce Najświętsze stało się widoczne. Napisane to zostało w kontekście czasów ostatecznych, po 1260 lat mroków Średniowiecza.

Widzicie, moi przyjaciele, Księga Objawienia pokrywa się tutaj z tym, co opisał Daniel, że Jezus skieruje swoją uwagę, czy też rozpocznie służbę, po ukończeniu 2300 tamtych przepowiedzianych lat. I dopiero po tym okresie czytamy w Księdze Objawienia o scenach Sądu, na przykład takie: "Bójcie się Boga i oddajcie Mu chwałę, bo przyszła godzina Jego sądu". Albo inny fragment: "Któż by nie ulękł się Ciebie, o Panie, i nie uczcił Twojego imienia Tylko Ty bowiem jesteś, Święty! Wszystkie narody przyjdą i upadną na twarz przed Tobą, gdyż stały się jawne sprawiedliwe dzieła Twoje (Obj. 15,4 BR).

Jakie jest znaczenie tego wszystkiego dla ciebie i dla mnie, dla nas wszystkich? Otóż wagą tego wszystkiego jest to, czy wasz kościół, do którego należycie, ma rację, czy też nie ma racji**, ponieważ ostatnio usiłowano zaprzeczyć tymże faktom znajdującym się w Biblii. (...) Chciałbym was zapewnić, moi przyjaciele, że Słowo Boga wyraża się na ten temat jasno, i tego, o czym czytamy, możemy być całkowicie pewni.

"Nie pozwólcie więc wydrzeć sobie nadziei, dzięki której oczekujecie na wielką zapłatę. Potrzebna wam wytrwałość, bo tylko dzięki niej, poddając się woli Bożej, dostąpicie spełnienia się w was obietnicy Bożej. Już niedługo, bardzo niedługo przyjdzie Ten, który ma przyjść; nie opóźni się na pewno. Sprawiedliwy będzie żył dzięki swej wierze (Hebr. 10,35-38 BR).

Biblia mówi też: przyjdźcie teraz z odwagą przed tron łaski, abyśmy tę łaskę otrzymali i mieli ją w czasach, gdy będziemy tego potrzebować.

Wierzę, że historia tej ziemi się kończy. Wierzę, że Jezus Chrystus wkrótce przyjdzie, żeby zabrać do swojego domu tych, którzy Mu zaufali. A kiedy On przyjdzie, wtedy znowu okaże się Jego chwała, i chwała nieba w tym wszystkim, co zostało przedsięwzięte wobec nas. Chciałbym być Mu lojalny aż do tego dnia. A ty?

* - Nie wiem, czy Tolhurst tutaj nie przesadził. Dopiero co w Hebr. 1 przeczytałem, jak ap. Paweł tłumaczył Żydom, że Jezus nie jest żadnym aniołem, gdy tymczasem tutaj, w podanym przez Tolhursta tekście, jest mowa o jakimś aniele służącym przy ołtarzu kadzenia. Tolhurst interpretuje tę postać jako Jezusa. Jednak przy ołtarzu kadzenia, w pierwszym pomieszczeniu świątyni izraelskiej, służyli różni kapłani, nie tylko arcykapłan. Jaki to wszystko razem ma związek - jeszcze nie wiem. 
** - Jest to subiektywna opinia Tolhursta. Osobiście mam swoją własną. 

KONIEC






środa, 21 września 2016

Apokalipsa, 14a - Jezus pomiędzy siedmioma świecznikami

Fragment kazania Tolhursta, na temat świątyni izraelskiej oraz innej, opisanej w Księdze Objawienia, które jest dostępne w całości pod zakładką [KAZANIA SPISANE]:

W Obj. 1,1 dowiadujemy się, że jest to "objawienie Jezusa Chrystusa", powiedziane jest też, że to Bóg dał to Chrystusowi i nakazał Chrystusowi, aby objawił/objaśnił swoich ludzi o rzeczach, które miały się niebawem stać. Tam więc opisane jest, co ma się wydarzyć w przyszłości. Opisując więc te wydarzenia, które miały się stać, jest napisane w Obj. 2,1, że Jan miał widzenie, w którym widział niebo, i słyszał słowa Jezusa: To mówi Ten, który trzyma siedem gwiazd w swej prawicy i przechodzi między siedmioma złotymi świecznikami (BR).

Gdzie był Chrystus, kiedy Jan miał to widzenie? Biblia mówi, że Jezus był przy siedmioramiennym świeczniku. A gdzie znajdował się ów siedmioramienny świecznik w świątyni izraelskiej? W pierwszym pomieszczeniu. Tam, gdzie odbywało się przebaczanie grzechów. Tutaj więc wyraźnie widać, że po wniebowstąpieniu Jezus znajdował się w okolicy owych siedmiu świeczników / siedmioramiennego świecznika, czyli musiał być w pierwszym pomieszczeniu świątyni w niebie.

Koniec cytatu.

Faktycznie więc w Obj. 2,1 jest obraz Jezusa między siedmioma świecznikami, czy też między siedmioma ramionami jednego świecznika. Ten sam obraz jest w Obj. 1,12-13: Wówczas obróciłem się, żeby zobaczyć, kto do mnie mówi. I ujrzałem siedem złotych świeczników, a wśród nich kogoś, kto był podobny do Syna Człowieczego (BR). W moich poprzednich postach dotyczących tych siedmiu świeczników, opisujących Obj. 1,12 i 1,20, nie napisałem w zasadzie niczego odkrywczego, poza przyznaniem się do faktu, że nie wiem, o czym tam właściwie mowa, co to za świeczniki.

Jednak podążając za tokiem myślenia Tolhursta - tak, to może być tak, że - idąc za wzorem świątyni izraelskiej, gdzie świecznik siedmioramienny miał swoje miejsce w Miejscu Świętym świątyni, czyli pierwszym wewnętrznym pomieszczeniu, i pamiętając, że świątynia izraelska została wybudowana na wzór świątyni w niebie, która została pokazana Mojżeszowi, jak ona wygląda, jak jest zbudowana i jak działa - tak więc można logicznie przyjąć, że Jezus został zobaczony tutaj w Miejscu Świętym świątyni w niebie. W miejscu, gdzie znajdowało się kadziło (symbol modlitw zanoszonych do Boga zdaje się, wydaje mi się też, że do tego dojdziemy później), gdzie odbywało się przebaczanie grzechów i gdzie Jezus udał się po swoim zmartwychwstaniu.

To by dodawało więcej szczegółów do tego tekstu, który wszyscy znamy: To, co teraz mówimy, sprowadza się ostatecznie do następującej prawdy: Mamy takiego arcykapłana, który zasiadł po prawej stronie Majestatu [Boga] w niebie: Jest On sługą w świątyni i w przybytku prawdziwym, zbudowanym przez Pana, a nie przez człowieka (Hebr. 8,1-2 BR).







sobota, 17 września 2016

Historia świątyni, 4. - Arka Przymierza przed Danielem i po

A. Tolhurst
Dzieje świątyni Boga
29.16-43.09

Pamiętajmy o tym, że cała służba świątyni koncentrowała się wokół Arki Przymierza. Tak jak zwróciliśmy na to uwagę wcześniej: podczas Dnia Pojednania krew ofiarowanych zwierząt zostawała skropywana na wieko Arki. Była to bardzo ważna część obrzędu odbywająca się podczas oczyszczania świątyni. 

Teraz zwróćcie uwagę na to: jeśli nie ma tam obecności Boga (Jego światłości, chwały, Szekiny), która miałaby tę świątynię uświęcić, i jeśli nie ma tam ubłagalni (wieka Arki), na którą zazwyczaj skropywało się krew ofiar, to wtedy przeprowadzenie oczyszczenia świątyni faktycznie jest niedopełnione. Rozumiecie? Po okresie niewoli babilońskiej, przed którym Arka została ukryta w jaskini, później już nigdy więcej nie można było prawdziwie oczyścić świątyni. Tej izraelskiej. Ostatni raz, gdy to mogło się stać, miał miejsce PRZED czasami proroka Daniela. 

Pamiętajcie, że wszystko to stało się to z wyboru Boga: brak Arki przymierza, brak ubłagalni i brak Szekiny. Dlatego chciałbym wam podpowiedzieć taką myśl: bez względu na to, co Żydzi robili, przeprowadzając te rytualne obrzędy, faktycznie nie mogli świątyni oczyścić, ponieważ nie mogli skropić ubłagalni krwią! 

Kiedy czytamy Ks. Daniela 8,14, to Biblia mówi tam, że Jeszcze dwa tysiące trzysta wieczorów i poranków i przybytek zostanie odzyskany (BR). O jakiej świątyni (przybytku, namiocie świątynnym) jest tutaj mowa? Jeśli już nie można było oczyścić świątyni izraelskiej, naturalnie musi tutaj być mowa o świątyni w niebie!* I bez względu na to, jakie argumenty wysuniecie, ja nie będę przekonany, że ta wiadomość tutaj odnosi się do świątyni znajdującej się na ziemi, tej izraelskiej, czy to za czasów Epifanesa czy w jakimkolwiek innym czasie, ponieważ, tak jak to wcześniej powiedziałem: świątynia izraelska, ta tutaj, na ziemi, nigdy później oczyszczona nie została. 

Zwróćcie uwagę na to, co można wystudiować z Biblii. Chciałbym razem z Wami dojść teraz do tego, jaka to świątynia została oczyszczona po owych 2300 dniach, vel wieczorach i porankach. 

Byli tacy, którzy powiedzieli mi, że ta świątynia nie musi być oczyszczona, ponieważ nie ma tam żadnego grzechu, który by oczyścić trzeba. Spójrzmy więc w Hebr. 9,22-23: Powiedzialbym, ze wedlug Prawa wszystko oczyszcza sie krwia, a bez przelania krwi nie ma odpuszczenia. Jezeli wiec trzeba bylo oczyszczac samo tylko wyobrazenie tego, co jest w niebie, to o ilez wiekszych ofiar wymaga to sanktuarium, co jest w niebie (BP). Widzicie, co mówi nam ten tekst? Skoro świątynia na ziemi potrzebowała krwi zwierząt, żeby była oczyszczona, to o ile doskonalszej i szlachetniejszej krwi potrzebowała świątynia w niebie, aby zostać oczyszczoną? Stąd też inny wniosek: świątynia w niebie również potrzebuje oczyszczenia. 

Pamiętajmy, że studiując Biblię rzetelnie, będziemy prowadzeni przez Ducha Świętego. 

Zobaczmy, co Biblia mówi o Arce Przymierza PO czasach Daniela. Czy Arka jest wspomniana gdzieś w czasach późniejszych? Tak, zdarzyło się to dwa razy:

Hebr. 9,2-5: Był nim namiot, w którego pierwszej części, zwanej [Miejscem] Świętym, znajdował się świecznik, stół i chleby pokładne. Dalej, za drugą zasłoną, znajdował się przybytek zwany inaczej [Miejscem] Świętym Świętych. Był tam ołtarz kadzenia, cały ze złota, i Arka Przymierza również cała pokryta złotem. W arce było przechowywane naczynie złote z manną, laska Aarona, która cudownie ongiś zakwitła i tablice Przymierza. Nad arką unosiły się cherubiny chwały, osłaniając przebłagalnię (BR). Bardzo klarownie tutaj widać, że mowa o Arce w świątyni za czasów Mojżesza, czyli daleko PRZED czasami Daniela, nie PO. 

W Obj. 11,18 jest napisane: I popadly w gniew narody, lecz i twój gniew rozgorzal, i nastal czas sadu nad umarlymi, i oddawanie zaplaty slugom twoim prorokom i swietym, i tym, którzy sie boja imienia twego, malym i wielkim, oraz wytracenia tych, którzy niszcza ziemie (BW). Tutaj opis wskazuje na coś, co dzieje się w Czasach Końca. Zwróćmy uwagę na to, co jest napisane: że narody popadły w gniew/złość, że i Bóg się rozgniewał, i że był to czas sądu/sądzenia/rozsądzania nad umarłymi i czas wynagradzania proroków i innych ludzi, którzy służyli Bogu całym swoim sercem/duszą/wszystkim i tym, którzy mieli respekt do Boga. Mowa więc o czasie, gdy ludziom będą przyznawane nagrody/wynagrodzenia za ich postawę wobec Boga i zniszczeniu tych, którzy niszczą Ziemię. Mowa więc o ostatnich dniach! Te ostatnie dni są teraz! Bo nigdy wcześniej człowiek nie miał tyle mocy, aby Ziemię zniszczyć. Dzisiaj człowiek tę moc ma, narody są w złości jedni do drugich, a Jezus przyjdzie wkrótce! 

I to właśnie przy takich okolicznościach Biblia drugi raz wspomina o Arce: I otworzyla sie swiatynia Boza, która jest w niebie, i ukazala sie Skrzynia Przymierza jego w swiatyni jego; i zaczelo sie blyskac i glosno grzmiec, i przyszlo trzesienie ziemi, i spadl wielki grad (Obj. 11,19 BW). Widzicie, po czasach Daniela Biblia nie skupia naszej uwagi na Arce Przymierza aż do Czasów Końca. Dopiero wtedy Biblia mówi nam: spójrzcie na świątynię, tę w niebie, i na Arkę. 

Wydaje mi się więc, moi przyjaciele, że w tym czasie służba w świątyni Boga obraca się wokół Arki Przymierza. 

* - Osobiście nie do końca naturalnie bym się z tym zgodził. Mogła być mowa o tym, że po owych 2300 dniach vel wieczorach + porankach mogła zostać odnaleziona Arka. 







środa, 14 września 2016

Historia świątyni, 3. - W poszukiwaniu zaginionej Arki

A. Tolhurst
Dzieje świątyni Boga

http://adwentysta.com/kazania/kazania-mp3/
16.46-29.15

Dlaczego nie było tam Arki Przymierza? Znalazłem wytłumaczenie takiego stanu rzeczy: ponieważ Izrael łamał przykazania Boga i prowadził życie zupełnie niezgodne z dekalogiem, to Bóg dozwolił, aby Izrael znalazł się w niewoli, aby został upokorzony. Zanim świątynia zbudowana przez Salomona została zburzona, to Bóg objawił/pokazał niektórym swoim ludziom jej dalsze losy [zapewnie chodzi o proroków - przyp. wł.]. Owa babilońska niewola również została im pokazana/objawiona. Te osoby, tuż przed zniszczeniem świątyni, usunęły Arkę Przymierza ze świątyni i schowały ją w jakiejś jaskini, gdzie miała pozostać w ukryciu przed narodem izraelskim, z uwagi na ich grzechy i nigdy więcej już do niego nie miała powrócić. [Teoria brzmi nieco na fantastyczno-naukową, nie wiem, czy znajduje jakiekolwiek poparcie w Biblii, potraktujmy to jako osobistą opinię Tolhursta, jako jedną z opcji.]

Ta skrzynia w dalszym ciągu pozostaje w ukryciu. Od tamtej pory nigdy, aż do tej chwili, nie została odnaleziona. To jest bardzo ciekawe. (...)

Znalazłem w Księgach Machabejskich zapisek odnoszący się do tego tematu. Księgi Machabejskie należą do ksiąg apokryficznych [zwanych też deuterokanonicznych]. Są to księgi, które znajdują się w Biblii w wydaniu katolickim [i tam są nazywane deuterokanonicznymi, czyli wtórno-kanonicznymi, w znaczeniu: pierwotnie nie natchnione, ale później uznane za natchnione], ale nie w Biblii w wydaniu protestanckim, gdzie uznawane są za księgi nienatchnione [znaczy się: zupełnie zwykłe, jak zwykła książka, zwykły dokument, zwykła gazeta]. Księgi Machabejskie, niezależnie od swojego braku natchnienia, są jednak księgami historycznymi. Napisane one zostały przez Żydów żyjących pomiędzy Starym i Nowym Testamentem. Tutaj, w 2 Ks. Machabejskiej 2,4-8: (4) W dokumentach tych było też napisane, że prorok otrzymał od Boga polecenie, zgodnie z którym Żydzi mieli posiadać zawsze namiot i arkę Bożą. Prorok ów wstąpił też podobno na tę samą górę, na której był kiedyś Mojżesz i z której oglądał obiecane przez Boga dziedzictwo. (5) Otóż na górze tej znalazł Jeremiasz jaskinię, wielką jak dom. Umieścił tam namiot, arkę i ołtarz kadzenia. Potem wejście do jaskini zasypał kamieniami. (6) Kilku z jego ludzi później próbowało tam dotrzeć, żeby zaznaczyć drogę, ale jaskini już nie odnaleźli. (7) Gdy dowiedział się o tym Jeremiasz, skarcił ich, mówiąc: Miejsce to ma pozostać nieznane, dopóki Bóg ponownie nie zgromadzi całego swojego ludu i nie okaże mu swojego miłosierdzia. (8) I wtedy sam Pan ujawni to wszystko. Ukaże się też chwała Pańska i obłok, tak jak to było za dni Mojżesza oraz wtedy, kiedy Salomon modlił się, aby miejsce owo zostało poświęcone (BR).

Zadzwoniłem do pewnego rabina w Sydney, żeby poprosić o pomoc w dowiedzeniu się, co stało się z Arką. Chciałem wiedzieć, czy kiedykolwiek Arka została przywrócona świątyni. Wówczas ów rabin zwrócił moją uwagę na pewną księgę, napisaną przez żydowskiego historyka, Józefa. Żył on w czasach, gdy żydowska świątynia została zniszczona, w roku 70 po Ch. Napisał on książkę pt. "Wojny żydowskie" (jest dostępna w sprzedaży). Tam, na stronie 434, opisał on historię o tym, jak w roku 73 przed Chr. rzymski generał Pompey* zaatakował Jerozolimę. Opisane zostało na przykład, jak Pompey przedarł się przez mury miasta do Jerozolimy, i to, jak kapłani zabarykadowali się w świątyni i pozamykali wszystkie wejścia, a Pompey - pomimo barykady - wdarł się do środka. Tutaj opisane jest to, co Pompey zobaczył wewnątrz świątyni. Przeczytam to: Miejsce Najświętsze, którego dotychczas nikt nie widział, zostało otwarte, a pogańscy obcokrajowcy zyskali dostęp do niego. Pompey i jego żołnierze wdarli się do środka, tam, gdzie wchodzić nie mógł nikt poza Kapłanem Najwyższym, raz w roku.

Gdzie więc wszedł Pompey ze swoimi żołnierzami? Do samego wnętrza świątyni. Do Miejsca Najświętszego. Do miejsca, w którym powinna znajdować się Arka. Tam zobaczył, co faktycznie znajdowało się wewnątrz: świecznik z wieloma ramionami, stoły służące do wykładania chleba, naczynia i kadzielnicę. Wszystko wykonane było ze złota. Najwidoczniej kapłani zanieśli tam wszystko, co najcenniejsze, razem z dużą ilością kadzidła, które również się tam znajdowało, oraz około dwóch tysięcy złotych talentów. To wszystko. Żadnej arki.

Józef pisze tutaj, że Pompey nie zabrał stamtąd tego bogactwa. Wybrał jedynie Hurukamasa, który miał od teraz być najwyższym kapłanem i nakazał mu oczyścić świątynię i kontynuować zwykłe rytuały.

Mniej więcej 130 lat później, kiedy Tytus zniszczył miasto ostatecznie, świecznik znajdował się tam w dalszym ciągu. Wiemy o tym, ponieważ kiedy Tytus powrócił do Rzymu, to zbudował on Łuk Zwycięstwa, który stoi tam do dzisiaj. Na tym łuku znajduje się coś w rodzaju rzeźby lub ryciny w kamieniu, która pokazuje Tytusa żołnierzy, wynoszących siedmioramienny świecznik. Nie było już tam jednak Arki Przymierza.

* - Więcej o gen. Pompey: https://en.wikipedia.org/wiki/Pompey. Wg źródła wikipedii opisywane powyżej wydarzenie miało miejsce w latach 66-65 przed Ch. 







sobota, 10 września 2016

Historia świątyni Boga, 2. - Świątynia bez Arki

A. Tolhurst
http://adwentysta.com/kazania/kazania-mp3/
10.35-16.45

Świątynia Salomona znana była na całym świecie jako coś wspaniałego. Znajdowało się tam mnóstwo złota, srebra, różnorakich dekoracji etc. - jednym słowem: mnóstwo bogactwa. 

Zwróćcie teraz uwagę na 1 Król. 8,6.10-11: Kapłani zanieśli arkę Bożą do świątyni Jahwe, do Świętego Świętych*, i ustawili ją pod skrzydłami cherubów. (...) Kiedy kapłani wychodzili z Miejsca Świętego**, obłok wypełnił całą świątynię Jahwe. Z powodu tego obłoku kapłani nie mogli zostać wewnątrz, żeby pełnić swoją służbę. Chwała Boża wypełniała bowiem całą świątynię Jahwe (BR).

W czasie poświęcania świątyni, która została zbudowana przez Salomona, Bóg znowu uświęcił to miejsce swoją obecnością. Tutaj Biblia mówi, że kiedy kapłani przynieśli Arkę Przymierza i umieścili ją w Miejscu Najświętszym, chwała/wzniosłość Boga ponownie wypełniła świątynię. Było tam tak jasno, że kapłani nie mogli tam pozostać, by przeprowadzić resztę obrzędów, musieli się wycofać. 

Chciałbym, abyśmy teraz przeskoczyli teraz nieco pewną przestrzeń czasową i wyszli poza te wydarzenia. Pamiętajcie, że w czasie, gdy Izrael odszedł od Boga, Nebukadnezar pojmał ich w niewolę i zniszczył Jerozolimę. Zabrał też do Babilonu wszystkie bogactwa, które znajdowały się w świątyni. Ta wspaniała świątynia, którą zbudował Salomon, przez kolejnych siedemdziesiąt lat spoczywała w ruinach. Dopiero gdy skończyła się niewola, po powrocie do Jerozolimy, świątynia została odbudowana. Miało to miejsce za króla Zorobabela, mniej więcej około roku 500 p. Ch. 

Teraz proszę o uwagę: nigdzie w Biblii nie jest napisane, że świątynia odbudowana przez Zorobabela została uświęcona obecnością Boga, Jego chwałą/wspaniałością. Biblia mówi, że starzy kapłani, którzy pamiętali dawną świątynię, tylko płakali (zob. Ezdrasz 3). Okazuje się, że nie było tam obecności Boga. Zaintrygowało mnie do tego stopnia, że zacząłem studiować tę sprawę, aby dowiedzieć się, dlaczego. (...)

Otóż druga świątynia nie była tak pełna wspaniałości, jak ta pierwsza. Nie była też uświetniona obecnością Boga. Nie było objawienia mocy Boga, tak jak to miało miejsce w przypadku pierwszej świątyni, nie było również objawienia chwały/wspaniałości Boga, tak jak to miało miejsce w przypadku tej drugiej. Nie zstąpił też ogień z nieba, aby strawić ofiarę, jak to miało miejsce wcześniej. Pomiędzy cherubinami w Miejscu Najświętszym nie mieszkała już chwała Boga, owa Szekina. Dlaczego?

Bo nie było w tej świątyni ani Arki Przymierza, ani ubłagalni, ani owych kamiennych tablic. 

Tak jest! Przyczyną, dlaczego nie było tam Szekiny, jest to, że nie było tam ani Arki, ani ubłagalni, ani Szekiny! Bóg zdecydował nie uświetnić swoją obecnością tej częściowo odbudowanej świątyni. 

[Co nie oznacza, że ta świątynia była gorsza, czy relacje Boga z Izraelem były gorsze. Nie. Gdy wczytać się w ciąg dalszy tej historii, to Bóg chronił budowę tej świątyni, tak że perscy urzędnicy nie mogli jej zatrzymać, a gdy budowa została ukończona, podczas otwarcia świątyni i zaraz potem pierwszej od czasów wygnania Paschy - Bóg napełnił ich radością (Ezdr. 6,22). - przyp. wł.] 

* - "Święte Świętych" to synonim nazwy "Miejsce Najświętsze", najbardziej wewnętrznego pomieszczenia świątyni. W porównaniu - coś jak kuchnia w mieszkaniu, gdzie skupia się większość czynności podtrzymujących życie domowe. 
** - "Miejsce Święte" - nieco bardziej zewnętrza "warstwa" świątyni, coś jak reszta mieszkania przyległa do kuchni. Miejsce, gdzie palono kadzidło, kładziono chleb etc. Dla dalszego porównania: dziedziniec świątyni był jak podwórko podczas letniego przyjęcia urodzinowego - gdzie można było zgromadzić wielu gości, a wszystkie kwiaty i prezenty przynoszone przez nich są składane w którymś z pokojów ("jak Miejsce Święte"). 







piątek, 9 września 2016

Zrozumieć drugiego

Módlcie się jedni za drugich...

Tymczasem jakże często modlimy się za samych siebie. "Panie Boże, daj mi to, daj mi tamto"... Dziękujcie Bogu za wszystko - jest napisane. Bo Bóg daje sam z siebie. Jak rodzic dziecku. Jak mąż żonie i vice versa. Nie trzeba nawet prosić, bo On wie, co potrzebujemy. A co z tymi innymi rzeczami, o które prosimy, a ich nie dostajemy? Nie jesteśmy jedyni, każde dziecko na świecie ma coś odmówione. Jedyna różnica to taka, że my dziećmi nie jesteśmy, jesteśmy dorosłymi ludźmi i potrafimy to zaakceptować.

W modleniu się jednych za drugich jest więcej sensu, niż by się mogło wydawać. Na ogół jest tak, że to, czego nie znamy, wydaje się nam straszne, przeolbrzymione trudne, niezrozumiałe. Nie mam pojęcia dlaczego problemy widziane z przodu, patrząc w przyszłość, wydają się tak wielkie, niż są w rzeczywistości. W każdym razie działa to również w kontaktach z ludźmi - jeśli nie znamy powodów czyjegoś dziwnego zachowania, wydaje się to dla nas straszne, niezrozumiałe, w niektórych przypadkach raczej trudne do zaakceptowania.

Spowiadajcie się z grzechów jedni drugim - myślę, że nie chodzi tutaj tylko o typowe grzechy, które w pierwszym momencie przychodzą nam na myśl, mianowicie tego typu jak: zabijanie, kradzieże, czy jakieś inne poważne sprawy, kojarzone już jako kryminalne. Grzech to właściwie każde postępowanie, o którym wiemy, że nie jest do końca fair. Opryskliwość do rodziców czy do innego człowieka, powodowanie czyjejś zazdrości, bla bla bla, długo by wymieniać, nawet nie chcę rozmyślać na ten temat, co grzechem może być. Nie o to chodzi.

Chodzi mianowicie o to, że jeśli ktoś zda sobie sprawę z tego, że robi coś nie fair, ale nie ma pojęcia, jak to zrobić inaczej, żeby było lepiej - powiedz to komuś. Przyjacielowi. Niech się modli za ciebie. Działa to na dwa sposoby jednocześnie: 1. ktoś się modli za Ciebie do Boga, a więc Bóg będzie pracował nad rozwiązaniem; 2. ów przyjaciel, zrozumiawszy powody tego typu postępowania, zrozumie ciebie bardziej. To zbliży was do siebie jako przyjaciół, a jednocześnie da tej drugiej osobie szansę na zrozumienie ciebie, wyobrażenie sobie jak to działa, zaakceptowanie, w niektórych sytuacjach może nawet niewielką pomoc w postaci przeciwdziałaniu bodźcom, które powodują ów problem.

A potem będzie już tylko lepiej.







niedziela, 4 września 2016

Bóg niestandardowy

Kapłani zanieśli arkę Bożą do świątyni Jahwe, do Świętego Świętych, i ustawili ją pod skrzydłami cherubów. (...) Kiedy kapłani wychodzili z Miejsca Świętego, obłok wypełnił całą świątynię Jahwe. Z powodu tego obłoku kapłani nie mogli zostać wewnątrz, żeby pełnić swoją służbę. Chwała Boża wypełniała bowiem całą świątynię Jahwe.
1 Król. 8,6.10-11 BR

Widzę tutaj pewną ciekawostkę: mimo, że owe obrzędy pochodzą z opisów, które Bóg sam opowiedział Mojżeszowi, i które miały być utrzymywane w służbie świątynnej, w tym właśnie momencie, podczas wybudowania nowego "domu" dla Boga i poświęcania go, Bóg zachował się bardzo niestandardowo, pokazując, że w momencie, gdy celem tych obrzędów jest wskazywanie na Niego samego, to tejże chwili, skoro On tam jest, wykonanie ich nie ma zbytnio sensu. Mimo, że kapłani byli tak przywiązani do tradycji obsługiwania tych obrzędów, że chcieli je przeprowadzić tak czy siak.

Jaką tutaj widzę analogię? W kontekście naszego codziennego życia: Biblia mówi, żeby szanować nasze władze, ponieważ - cokolwiek one robią - zostało to dozwolone przez Boga. Tzn. że On miał w tym jakiś cel. Tzn. że cokolwiek się dzieje w kwestii władz, które nami rządzą - czy to w polityce, czy to w urzędzie gminnym, czy to w pracy nawet - Bóg ma nad tym kontrolę. I wszystkie te przepisy, ustanowione przez którekolwiek z tych władz, powinny być uszanowane, ze względu na to, że skoro Bóg zaakceptował tych ludzi na ich stanowiskach, to musiał liczyć się z możliwością powstania takich a nie innych przepisów, w związku z czym powstały one jakby za Jego aprobatą.

Do czego dążę: może się zdarzyć w niektórych sytuacjach, że mimo, że wszystkie te regulacje prawne działają tak, jak działają, Bóg może podążyć zupełnie inną ścieżką. Na pewno nie poprzez złamanie prawa - bo to jest wbrew Jego prawu, wbrew Dekalogowi. Byłoby niekonsekwetnym mówienie nam: "nie kradnij", po czym rozwiązywanie sprawy poprzez kradzież czegoś. Nie, nie to miałem na myśli. Myślałem raczej o tym, że mimo pewnych ustalonych procedur, jak w tamtym czasie poświęcenie świątyni, Bóg może mieć własny plan, zupełnie niestandardowy, lub użyć zupełnie niestandardowych rozwiązań.






sobota, 3 września 2016

Historia świątyni Boga, 1. - Namiot postawiony przez Mojżesza

A. Tolhurst
oryg. "Dzieje świątyni Boga"
ścieżka audio: http://adwentysta.com/kazania/kazania-mp3/
00.01-10.34

Gdy Bóg powiedział Mojżeszowi, w dalekiej przeszłości, aby ten zbudował przybytek/namiot dla Niego, Boga planem było uświęcić ten szczególny budynek/miejsce swoją obecnością. [Namiot ten miał się stać pierwowzorem świątyni izraelskiej - przyp. wł.]. W Księdze Wyjścia 25,8 można przeczytać słowa, które Bóg wypowiedział do Mojżesza: Wystaw mi zatem Przybytek, a zamieszkam wśród was. Gdy więc Mojżesz zaczął budować tę świątynię, Bóg dał Mojżeszowi szczegółowe instrukcje, w jaki sposób miało być wszystko wybudowane. Podane zostały wszystkie wymiary, wyposażenie, dekoracje, a także poszczególne meble/wyposażenie, które miało znajdować się w miejscu Świętym, a także te, które miały znaleźć się w Najświętszym.


Plan namiotu-świątyni

Ciekawe jest to, że w tym samym rozdziale, od wiersza 10 aż po 22, gdzie Bóg podał Mojżeszowi wszystkie te instrukcje, Bóg powiedział Mojżeszowi również, aby zbudował Arkę Przymierza, która miała być wyposażeniem szczególnym, znajdującym się w Miejscu Najświętszym. A jej szczegóły znajdują się Biblii. Powiedziane tam jest, że ta drewniana skrzynia miała być pokryta złotem, a na jej pokrywie miały znajdować się dwie złote figury cherubinów. W środku miały znajdować się owe dwie kamienne tablice, z napisanymi na nich przykazaniami Boga, Jego własnym palcem. Pokrywa tej skrzyni miała być wykonana ze szczerego złota i miała zostać nazwana "ubłagalnią". Na tą Ubłagalnią, pomiędzy dwoma postaciami cherubinów, miała się ukazać obecność Boga, obecność Jego chwały: Szekina.

[Słowo "szekina" oznacza z hebrajskiego "mieszkać", używane było jako określenie obecności Boga w jakimś miejscu. Cytat z Wikipedii: Szekina dosłownie oznacza przebywanie, czyli obecność Boga, a bardziej precyzyjnie: obecność Bożej Świętości w jakimś miejscu, człowieku lub w określonym czasie. Gdy jest mowa, że Bóg przejawia się w jakimś konkretnym miejscu lub sytuacji, oznacza to, że w takiej sytuacji lub czasie człowiek może mieć poczuciem wyjątkowe, jakby dodatkowe poczucie obecności Boga*. W świątyni Szekiną było samoistne światło pomiędzy cherubinami: w namiocie Mojżesza był to słup ognia**. - dop. wł.] Ta chwała Boża [Szekina] mogła być zaobserwowana z zewnątrz tego przybytku/namiotu, widoczna w nocy jako słup ognia i jako chmura w dzień.


Ilustracja namiotu-świątyni Mojżesza

Arka Przymierza, o której mówimy, miała być punktem centralnym całej służby w świątyni. Bo chociaż słusznym jest to, że ofiary zwierząt też były ważne i konieczne to było po to, żeby całe te rytuały reprezentowały to, co miały reprezentować, ale to właśnie tych dziesięć przykazań Boga, umieszczonych w Arce Przymierza, uczyniły cały ten system ofiarny koniecznością. Bo dopiero, gdy ludzie stali się nieposłuszni i łamali to prawo Boga, to stawali się grzesznikami i potrzebne im było przebaczenie. [Jakkolwiek dziwnie to brzmi, że zabijanie zwierząt w świątyni było konieczne do przebaczenia grzechów - nie były to byle jakie zwierzęta, ale zawsze baranek, ewentualnie parę innych, określonych przez Boga gatunków, jeśli kogoś nie stać było na kupienie baranka w celu zabicia go. W prostych krótkich słowach chodziło o to, że Bóg opracował pewien obraz, by za pomocą określonego rytuału, określonych czynności, dać ludziom wyobrażenie tego, na co czekają. I tak ów zabijany baranek miał być przykładem Jezusa, a jego zabijanie - pokazaniem tego, że Jezus będzie musiał umrzeć, by stało się zadość słowom Boga, które wypowiedział do Adama, że karą za śmierć jest grzech - stąd Jezus umarł, a swoją śmiercią obdzielił nas wszystkich, w sensie: przyjął tę karę za nas po to, byśmy my nie potrzebowali umierać, pomimo naszych grzechów. Tak więc Jezus umarł śmiercią wielu miliardów ludzi jednocześnie.]

Tak więc ludzie byli bardzo świadomi obecności tej Skrzyni Przymierza. Była ona punktem centralnym całorocznego obrzędu oczyszczania świątyni z grzechów, którego finał miał miejsce w Dniu Pojednania / Dniu Sądu. Tego dnia, jak czytamy w Ks. Kapłańskiej 16, ta świątynia na ziemi miała być oczyszczana. Biblia mówi, że miało wtedy zostać dokonane ubłaganie za wszystkie grzechy całego narodu. Oczyszczenie było dokonywanie w momencie, gdy Kapłan Najwyższy (Arcykapłan) wchodził do Miejsca Najświętszego, niosąc ze sobą ofiarną krew. Tą krwią skropywał ubłagalnię [pokrywę skrzyni]. Wszystko to jest opisane w Ks. Kapłańskiej 16,15-16:


Arka Przymierza, z dwoma cherubinami/aniołami na ubłagalni/pokrywie. 

Potem zabije kozla przeznaczonego na ofiare przeblagalna za lud, a jego krew zaniesie poza zaslone. Z ta krwia postapi tak, jak z krwia cielca; pokropi nia Plyte Przeblagania i [miejsce] przed nia. W ten sposób dokona przeblagania nad miejscem Swietym za przewinienia synów Izraela, za ich wykroczenia i wszelkie grzechy (BP).

Ten obrzęd był niezwykle ważny i niezwykle święty. I ludzie wiedzieli o tym. Zwróćcie teraz uwagę na to, co zrobił Mojżesz, kiedy budowa jego świątyni była już ukończona. W Ks. Wyjścia 40,34 można przeczytać, że po ukończeniu budowy świątyni, w czasie jej poświęcania, chwała Boga napełniła budynek. Stało się tak, ponieważ Bóg przyszedł, żeby mieszkać pomiędzy Jego ludem. Chwała ta była tak jasna, że Mojżesz nie mógł tam przebywać.

Faktem jest, że Bóg był zadowolony z tego, co Mojżesz wykonał i poświęcił tę nowo wybudowaną świątynię swoją obecnością. Uczyniwszy to Bóg podkreślił wagę służby, która miała się tam odbywać.

Przez lata świątynia działała: składano ofiary, palono kadzidło, a każdego roku świątynię oczyszczano.

Ważne jest to, że kiedy po latach naród izraelski w końcu dotarł do Ziemi Obiecanej, do Kanaanu, i wybrano już króla, który miał im przewodzić, a kolejnym królem został Dawid, to zadecydował on, że Bóg powinien mieć bardziej dostojne miejsce do zamieszkania, niż ten namiot, z którym wędrowano przez pustynię. Rozpoczął on więc przygotowywać budowę. Po jego śmierci to jego syn, Salomon, dokończył tę pracę.

* - Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Szekina
** - Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Przybytek_Mojżeszowy
Źródło rysunku "Plan namiotu-świątyni": https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Przybytek_Mojżeszowy.png
Źródło rysunku "Ilustracja namiotu-świątyni": https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Holman_The_Tabernacle.jpg

[dalej - ŚWIĄTYNIA BEZ ARKI]